[x]

deviantART

 

:((((((((

Fri Dec 28, 2007, 9:19 AM
Odszedł. Mój najlepszy, najukochańszy przyjaciel. Straciłam go. Był mi bratem, synem, najwspanialszym kumplem. Jedynym kotem w swoim rodzaju. Niezwykłym. Z postawy i zachowania król. Piast. Wystarczy tylko spojrzeć na ostatnie zdjęcie...

Ktoś podniósł moje życie na dużą wysokość, przekręcił do góry nogami i zrzucił. W przepaść.

Nie wiem już, co mam robić. Czuję pustkę. Mam ranę w sercu, która nieszybko się zagoi. Usycham. Z tęsknoty, żalu i rozpaczy. Nikt, absolutnie nikt mnie nie zrozumie, chyba, że przeżył to samo.

Białaczka = niewydolność nerek.

Nie mówcie, ze to tylko kot. Bo to nie był "tylko kot". To Lucuś. Jest, był i będzie. Jeden, jedyny. Żadnego innego zwierzaka nie pokocham już tak mocno. Już nie zobaczę ani lucusiowego noska, bursztynowych ocząt, nie usłyszę jego, odkąd został kastratem, zbyt głośnego mruczenia, nie przytulę się już do jego miękkiego, długiego futerka.
Ale przynajmniej nic go już nie boli. Bo skonał w męczarniach. Nic go nie boli, jest szczęśliwy, tak jak był za życia. Żadne zwierzę nie było tak uwielbiane i rozpieszczane. Rodzina cierpi tak samo jak ja. Wszyscy płaczą. No bo jak się teraz pozbierać?

Nie mówicie "przykro mi". Nie znoszę słowa "przykro". Jak nie wiecie co powiedzieć, to nic nie mówcie.
Przez długi czas nie będę pisać, dodawać ani, zapewne, się odzywać.
Muszę odpocząć.

Szczęśliwego Nowego Roku! I nie mówcie "nawzajem", bo dla mnie ten rok nie będzie miły. A z pewnością nie pierwsza jego część.


-


I've lost Him. Lost my best Friend. My Kitty. My Lucius.
It's impossible to express what and how I feel. Specially in foreign language.
I feel... nothing and everything. Painful sorrow and loneliness. Emptiness.
Lack of words.

It was the leukaemia = renal failure.



Requiem aeternam dona ei,
Domine: et lux perpetua luceat ei...




... Ma tam łąki pełne fiołków. Uwielbiał tarzać się we fiołkach.
I ja kiedyś go zobaczę. Mam nadzieję.

  • Mood: Gloomy
  • Listening to: nothing
  • Reading: nothing
  • Watching: nothing
  • Playing: nothing
  • Eating: nothing
  • Drinking: nothing

Devious Comments

love 0 0 joy 0 0 wow 0 0 mad 0 0 sad 2 2 fear 0 0 neutral 0 0

Nie powiem, że mi przykro, no wiem, jakie to bezsensowne i denerwujące. Powiem tylko, że rozumiem - straciłam już w życiu trzy ukochane świnki morskie. Jedna umarła, jak jeszcze była dzieckiem. Ja też - miałam dwanaście lat. Pies mi ją zagryzł. Strasznie ciężko to przeżyłam zwłaszcza, że parę miesięcy wcześniej jedna po drugiej umarły dwie inne świnki. Nie wiem, czy ze starości.

I dwa chomiczki mi umarły.

Nie wiem, co zrobię, jak umrze pies. Raz na wakacjach gdzieś poszłam z kolegą. Jak wróciłam -pies był cały zakrwawiony i ledwo się ruszał. Jakieś bydlaki ją pogryzły. Bałam się, że umrze.
Tak samo, jak innego dnia, kiedy zjadła jakąś truciznę (mam w sąsiedztwie całą kamienicę babć, które nienawidzą nikogo i niczego i z lubością wyrzucają trutkę, żeby zwierzęta w okolicy pozdychały). Wtedy też było źle z moim pieskiem. Szalałam, nie mogłam usnąć w nocy, ciągle słuchałam, czy jeszcze oddycha...

Więc jeśli to cię jakoś pocieszy, wiedz, że rozumiem, jak się teraz czujesz.
Trzymaj się. :petting:

--
Are you sure you're happy in your prizon?
It's your choice.
I'm not a part of this. I never gonna waste my life for every day.
I've been real, I can feel I'm flying,
so I'm gonna leave, 'cuz I'm so tired,
I'm dying!
"Metro", "Don't ask me"
[*] :(:(
Od razu mówię, że nie umiem pocieszać. Nie potrafię. Zwłaszcza, że sama nie przeżyłam czegoś takiego (i wolę nie myśleć, co by było, gdyby mi się coś takiego przytrafiło, skoro teraz płaczę;).
A co do Nowego Roku, to miejmy nadzieję, że będzie lepszy niż ten. Bo 2007 rok nie był szczęśliwy, nie tylko dla Ciebie...
Chciałabym coś jeszcze dodać, ale nie umiem tego napisać...jakbyś chciała pogadać to zadzwoń, albo po prostu przyjdź...
tam nie miało być tej uśmiechniętej buźki... To był nawias po wielokropku...
Nawet jak coś piszę, to mi to nie wychodzi
biedna Milvo...
nie napiszę "przykro" z uprzejmości czy dlatego, ze tak wypada. Naprawdę zrobiło mi sie źle, czytając twoją notke, bo to cholernie przykre i niesprawiedliwe, że najlepsi przyjaciele żyją najkrócej. Może dlatego, że są wybrańcami bogów... Moze dlatego sa tacy cenni, bo w każdej chwili możemy ich stracić. To był Twój Kot, to widac było po zdjęciach, po notkach...

Franciszek Klimek "On wróci"

Zapłacz, kiedy odejdzie,
jeśli Cię serce zaboli,
że to o wiele za wcześnie,
choć może i z Bożej woli.

Zapłacz, bo dla płaczących
Niebo bywa łaskawsze,
lecz niech uwierzą wierzący,
że on nie odszedł na zawsze.

Zapłacz, kiedy odejdzie,
uroń łzę jedną i drugą,
i - przestań, nim słońce wzejdzie,
bo on nie odszedł na długo.

Potem rozglądnij się wkoło,
ale nie w górę - patrz nisko,
i może wystarczy zawołać,
on może być już tu blisko...

A jeśli ktoś mi zarzuci,
że świat widzę w krzywym lusterku,
to ja powtórzę: on wróci.
Choć może w innym futerku.

--
World's smallest jackalope
Niektórzy nierozumieją że zwierzak może być czymś więcej niż zwierzakiem. Ja po stracie pierwszego psa nieprzywiązuje się do milusińskich.

--
Złe zło złem zło pogania :D
I'm really sorry for your loss, i know exactly how you feel. :worry: :hug:

--
:bulletblack::bulletpink::bulletred::bulletorange::bulletyellow::bulletgreen::bulletblue::bulletpurple:

:):):fork::):):)

:ignore: :sing: :phew: :dizzy: =D :eyepopping: :wtf: :strong: :steaming:
Do you? :(
Oh Goood, why is everyone dying? :( It's absolutely unfair and egoistic. And we're alone now :( .
What's life without beloved friend? :crying:

--
Historia magistra vitae est...
Yeah, life's unfair :(

--
:bulletblack::bulletpink::bulletred::bulletorange::bulletyellow::bulletgreen::bulletblue::bulletpurple:

:):):fork::):):)

:ignore: :sing: :phew: :dizzy: =D :eyepopping: :wtf: :strong: :steaming:

Journal History

Site Map